sobota, 16 grudnia 2017

Rozdział 27

Rozdział XXVII

List Jeana Chroniqueura do Alfonsa de Beauchampa


Drogi ojcze chrzestny,

Z radością mogę Cię zawiadomić, że dowiedziałem się już bardzo wielu istotnych informacji o hrabim Monte Christo. I spodziewam się dowiedzieć o wiele więcej. Wyprawa moja przynosi mi bowiem oczekiwane przeze mnie rezultaty. Co prawda nie są one aż tak ogromne, jak to sobie przewidywałem, ale przynajmniej nie tracę tropu i mogę Cię zapewnić, że zbiorę wszystkie, niezbędne informacje do napisania zleconego przez Ciebie artykułu.
Chcę Cię również zawiadomić o tym, że już niedługo powracam do Paryża, aby odnaleźć mojego kolejnego informatora. Jest to osoba doskonale Ci na pewno znana. Maksymilian Morrel. Z moich dobrze poinformowanych źródeł wynika, że to człowiek, który wie o hrabim Monte Christo bardzo wiele. A przecież na takich informatorach nam najbardziej zależy, nieprawdaż? Nie wiem jeszcze dokładnie, kiedy przybędę do Paryża, ponieważ jak na razie, w towarzystwie pewnej osoby, odnalazłem kogoś, dzięki komu udało mi się namierzyć pana Morrela. To panna Eugenia Danglars, córka tego słynnego bankiera, barona Danglarsa, do którego zniszczenia hrabia Monte Christo znacznie się przyczynił. Dzięki pomocy pewnej osoby, o której niżej Ci napiszę, wpadłem na trop panny Danglars i rozmówiłem się z nią. Informacje, które dzięki niej uzyskałem, pozwalają mi stwierdzić, że mój dalszy pobyt w Rzymie nie ma sensu i należy teraz szukać dalszych informacji w Paryżu. Być może więc niedługo znów się zobaczymy.
Po przybyciu do stolicy naszej ukochanej Francji, zamierzam spotkać się z panem Morrelem. Liczę na to, że oprócz ofiarowania mi kilku nowych informacji, naprowadzi mnie on na kolejny trop. Jestem bowiem pewien, iż jeżeli będę dalej szukał, to dowiem się o hrabim de Monte Christo wszystkiego, co tylko możliwe. To jest moja misja. Czuję, że jeśli jej nie wypełnię, to już do końca życia będę miał poczucie winy i wstydu. Im więcej się bowiem dowiaduję o tym człowieku, tym bardziej mnie on intryguje. Chcę poznać go i to jak najlepiej się tylko da. Chcę być człowiekiem, którego będzie można kiedyś nazwać „specjalistą od hrabiego Monte Christo”. Na wiele pytań poznałem już odpowiedzi, ale niektóre pytania wciąż ich nie posiadają. Wciąż bowiem tkwią na tej wielkiej mapie jego charakteru ogromne, białe plamy, których to ja nie umiem jeszcze zapełnić konturami. Kiedy to zrobię, poczuję największy rodzaj dziennikarsko-pisarskiej satysfakcji, jaką zawsze czuję przy dobrze wykonanym zadaniu. Wiem jednakże, że w jego przypadku poczuję jeszcze większą satysfakcję niż dotychczas. Albowiem wierzę i jestem tego pewien, że kiedy tylko zbiorę wszystkie relacje w jedno i połączę cały ten labirynt tajemnic i zagadek, stworzę dzieło swego życia.
Wszystko, co dowiem się o hrabim Monte Christo, wydam w naszej gazecie. Wszelkie zaś relacje oraz opowieści o tym niezwykłym człowieku zapiszę w moich dziennikach i opublikuję. Chciałbym też napisać książkę o mych poszukiwaniach. Sama bowiem moja podróż tropem tego człowieka jest już niezwykła sama w sobie. Poznałem podczas niej najbardziej niesamowitą młodą kobietę, jaką kiedykolwiek widziałem (jest to ta osoba, która pomogła mi wpaść na trop Eugenii Danglars, o czym pisałem Ci już wcześniej). Ma na imię Marta. Jest to kobieta niezwykła pod każdym względem. Podróżuję w teraz ze mną i pomaga mi w prowadzeniu moich poszukiwań. Jest wręcz nieocenioną towarzyszką podróży. Wraz z nią niedawno zawarłem znajomość z pewnym włoskim bandytą, od którego także dowiedziałem się kilku istotnych szczegółów. Nie będę Cię jednak, mój drogi ojcze chrzestny, zanudzał tymi szczegółami w liście. Wrócę do Paryża, a wszystkiego się dowiesz.
Nie wiem, czy zdołasz poznać Martę. Mam nadzieję, że tak. Chciałbym, aby udała się ze mną do Paryża, ale nie wiem, czy wypada, abym ją o to prosił ani też nie wiem, co ona do mnie czuje. Co do mnie samego, to ja wierzę, że znajomość z nią nie będzie jednorazową przygodą, lecz czymś wielkim oraz doniosłym. Kibicuj mi zatem w tej sprawie, mój drogi ojcze chrzestny i módl się razem ze mną, żeby tak się właśnie stało. Nie umiem sobie bowiem wyobrazić tego, żeby ona ode mnie odeszła. Bo tego, że ja już jej nie opuszczę jest tak samo pewne jak dwa razy dwa.
Kończę mój list zapewnieniem, mój drogi ojcze chrzestny, że zdobędę wszystko na temat człowieka, którego kazałeś mi odnaleźć. A to, czego się o nim dowiem, zaraz przekażę Tobie w formie dziennikarskiej wypowiedzi. Otrzymasz wszystko, czego sobie zażyczyłeś, jednak proszę Cię o czas i cierpliwość. Wierzę, że mi go dasz, w końcu sam nie raz i nie dwa mówiłeś, że albo robimy coś szybko albo porządnie. I tym to zdaniem kończę mój list.

Twój chrześniak
Jean Chroniqueur

PS. Przesyłamy Ci nasze serdeczne pozdrowienia: ja i Marta, moja droga i urocza towarzyszka podróży.

2 komentarze:

  1. Trzeba przyznać, że Jean naprawdę się zaangażował w poszukiwanie informacji na temat hrabiego, skoro zamierza nawet wydać jego biografię i przy okazji opisać swoje przygody, jakie spotkały go podczas szukania o nim informacji. Naprawdę pracowity, ambitny i rzetelny z niego człowiek. Nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kronikarz jest już chyba pewny swych uczuć, tylko nie wie, czy ona czuje to samo do niego.
    Czego się dowie od Morela o hrabim Monte Christo?
    Czy to przyczyni się do rozwiązania tajemniczej zagadki? Czy informację od Morela jeszcze bardziej wszystko skomplikują?

    OdpowiedzUsuń

Zakończenie

Epilog Gdy skończyłem już lekturę rękopisu, to uśmiechnąłem się do siebie bardzo zadowolony i zarazem naprawdę usatysfakcjonowany, gdyż dzię...