Drogi mój ojcze chrzestny,
Jestem w pałacu hrabiego Monte Christo i korzystam z jego jakże łaskawej dla mnie gościnności. Spodziewam się wkrótce porozmawiać z nim sam na sam i usłyszeć od niego to, po co tutaj przybyłem, a mianowicie niezwykle koleje losu mego gospodarza. Co prawda nie obiecał mi on tego, ale jestem zdania, iż planuje to dla mnie zrobić, a przynajmniej mam taką nadzieję. Ponieważ jednak mówią, że nadzieja jest matką głupich, nie chcę okazać się jednym z jej licznego potomstwa i zamierzam wziąć sprawy w swoje ręce. Inaczej mówiąc, nie będę teraz czekał na jakikolwiek gest hrabiego i sam zapytam go wprost o to, czy zechce mi udzielić wywiadu, w którym wyzna wszystko na temat niezwykłych kolei swego naprawdę niezwykłego losu. Bogowie sprzyjają odważnym, jak pisał wielki poeta Wergiliusz, liczę więc na to, że i mnie nie opuszczą w potrzebie. Jeśli jednak los nie będzie mi przychylny, wówczas trudno. Jestem jednak dobrej myśli.
Pragnę również zauważyć, mój drogi ojcze chrzestny, iż od pana hrabiego dowiedziałem się wszystkiego na temat intrygi, w jaką mnie wciągnęliście Ty i on. Wiem już, w jakim celu zleciłeś mi napisanie artykułu na temat hrabiego oraz co Tobą kierowało. Nie zamierzam jednak potępiać żadnego z was. Ostatecznie dzięki waszej pomysłowości zwiedziłem kawałek wielkiego świata, a przede wszystkim poznałem kobietę moich marzeń. Nie żałuję więc tego, co się stało, jak i również nie zamierzam wobec Ciebie, ani wobec pana hrabiego czuć niechęci za tę całą intrygę, w którą obaj mnie wciągnęliście. Wręcz przeciwnie, jestem wam za nią bardzo wdzięczny. Gdyby nie wy, to być może nigdy nie poznałbym mojej słodkiej Marty, co byłoby dla mnie niepowetowaną stratą.
Liczę na to, iż wkrótce poznam całą historię hrabiego de Monte Christo, a wówczas z wielką przyjemnością doprowadzę moją misję do końca i powrócę do Paryża. Na razie jednak ściskam Cię serdecznie i pozdrawiam.
Twój chrześniak,
Jean Chroniqueur.
PS. Pozdrowienia przesyłam Ci także od hrabiego Monte Christo, jego żony oraz mej cudownej, ukochanej Marty.
Jestem w pałacu hrabiego Monte Christo i korzystam z jego jakże łaskawej dla mnie gościnności. Spodziewam się wkrótce porozmawiać z nim sam na sam i usłyszeć od niego to, po co tutaj przybyłem, a mianowicie niezwykle koleje losu mego gospodarza. Co prawda nie obiecał mi on tego, ale jestem zdania, iż planuje to dla mnie zrobić, a przynajmniej mam taką nadzieję. Ponieważ jednak mówią, że nadzieja jest matką głupich, nie chcę okazać się jednym z jej licznego potomstwa i zamierzam wziąć sprawy w swoje ręce. Inaczej mówiąc, nie będę teraz czekał na jakikolwiek gest hrabiego i sam zapytam go wprost o to, czy zechce mi udzielić wywiadu, w którym wyzna wszystko na temat niezwykłych kolei swego naprawdę niezwykłego losu. Bogowie sprzyjają odważnym, jak pisał wielki poeta Wergiliusz, liczę więc na to, że i mnie nie opuszczą w potrzebie. Jeśli jednak los nie będzie mi przychylny, wówczas trudno. Jestem jednak dobrej myśli.
Pragnę również zauważyć, mój drogi ojcze chrzestny, iż od pana hrabiego dowiedziałem się wszystkiego na temat intrygi, w jaką mnie wciągnęliście Ty i on. Wiem już, w jakim celu zleciłeś mi napisanie artykułu na temat hrabiego oraz co Tobą kierowało. Nie zamierzam jednak potępiać żadnego z was. Ostatecznie dzięki waszej pomysłowości zwiedziłem kawałek wielkiego świata, a przede wszystkim poznałem kobietę moich marzeń. Nie żałuję więc tego, co się stało, jak i również nie zamierzam wobec Ciebie, ani wobec pana hrabiego czuć niechęci za tę całą intrygę, w którą obaj mnie wciągnęliście. Wręcz przeciwnie, jestem wam za nią bardzo wdzięczny. Gdyby nie wy, to być może nigdy nie poznałbym mojej słodkiej Marty, co byłoby dla mnie niepowetowaną stratą.
Liczę na to, iż wkrótce poznam całą historię hrabiego de Monte Christo, a wówczas z wielką przyjemnością doprowadzę moją misję do końca i powrócę do Paryża. Na razie jednak ściskam Cię serdecznie i pozdrawiam.
Twój chrześniak,
Jean Chroniqueur.
PS. Pozdrowienia przesyłam Ci także od hrabiego Monte Christo, jego żony oraz mej cudownej, ukochanej Marty.

A więc Jean nadal ma zamiar wypytać hrabiego o jego losy, mimo iż cała intryga wyszła na jaw i wie już dlaczego Alfons zlecił mu te zadanie do wykonania. No, ale on należy przecież do ludzi, którzy zawsze kończą to co zaczną, a do Algierii popłynął właśnie po to, by wypytać hrabiego o jego dzieje, więc nic dziwnego, że nadal ma zamiar to zrobić.
OdpowiedzUsuńCiekawe, czy hrabia zgodzi się na wywiad z Kronikarzem.
OdpowiedzUsuńZ tej niewinnej intrygi powstało coś dobrego, dziennikarz poznał miłość swojego życia. A to więcej warte niż nawet najlepszy artykuł.