sobota, 16 grudnia 2017

Rozdział 75

Rozdział LXXV

List hrabiego Monte Christo do Jeana Chroniqueura


Drogi Jeanie!

Cieszy mnie wielce, że mogę już do Ciebie mówić po imieniu, gdyż bardzo Cię polubiłem, mój drogi chłopcze. Bardzo raduje też moje serce fakt, iż wchodzisz do naszej rodziny. Marta lepszego męża nie mogła sobie wybrać. Obyście zawsze się tak kochali, jak kochacie się w tej chwili.
Uradowała nas wieść o waszych zaręczynach. Niestety, z powodu moich interesów nie mogliśmy się na nich zjawić, jednak zapewniam Cię, młodzieńcze, że razem z matką Marty będziemy z pewnością obecni na waszych zaślubinach, które mają miejsce już niedługo. Dobrze, że ustalając datę ślubu wzięliście pod uwagę odległość, jaka dzieli Algierię od Paryża. Dzięki temu będziemy mogli z moją żoną dotrzeć na czas, aby wziąć udział w tak ważnej dla nas uroczystości. W żadnym wypadku nie chciałbym spóźnić się na zaślubiny mojego własnego dziecka i nigdy bym sobie tego nie wybaczył, gdyby takie wydarzenie miało miejsce.
Chciałbym również w swoim liście napisać, iż czytałem Twój artykuł na mój temat. Muszę powiedzieć, że jest napisany tak, jak być powinien. Nic dodać, nic ująć. Dokładnie ukazałeś w nim moje losy, pomijając wszak kulturalnie milczeniem pewne fakty, które mogłyby mnie ukazać w dość niekorzystnym świetle. Jestem Ci za to niewymownie wdzięczny. Pewne sprawy powinny pozostać między nami, czyli jak to mówią, w rodzinie. A przecież Ty, mój drogi chłopcze, już wkrótce wejdziesz do naszej rodziny, dlatego bardziej cieszy mnie fakt, iż umiesz zachować dyskrecję wtedy, kiedy ta dyskrecja jest niezbędna. Razem z Hayde dziękujemy Ci za to i to z całego serca.
Nie myśl jednak, że musisz zachowywać dyskrecję całe swoje życie. Gdy już nadejdzie odpowiedni czas, otrzymasz ode mnie pozwolenie na opublikowanie w pełni relacji z Twojej podróży do Algierii. Nie mogę jeszcze z całą pewnością powiedzieć, kiedy to nastąpi, jednak na wszelki wypadek zachowaj dzienniki z tej wyprawy i pilnuj, aby im się nic nie stało. Kiedyś mogą one być na wagę złota, a nawet jeżeli jestem złym prorokiem, to i tak zawsze warto zachować wspomnienie tego, co miało miejsce latem roku 1855, albowiem te kilka miesięcy na zawsze odmieniło życie nas wszystkich. Oczywiście jest to odmiana na lepsze. Innej bym bowiem nigdy nie zaakceptował w moim życiu, ani tym bardziej w życiu moich bliskich.
Oczywiście żal jest mi rozstawać się z moją małą córeczką, jednak doskonale rozumiem, iż nie jest już ona dzieckiem i zasługuje na to, aby móc już rozpocząć własne życie u boku mężczyzny, którego kocha. Cieszę się, że tym mężczyzną jesteś Ty, gdyż, jak już o tym wcześniej wspominałem, Marta nie mogła lepiej wybrać.
Kończę już list, gdyż wzywają mnie obowiązki. Już wkrótce jednak znów się zobaczymy, a wtedy porozmawiamy tak długo, że będziesz miał mnie serdecznie dość, młodzieńcze. Zwracam się w taki oto sposób do Ciebie, jednak już niedługo otrzymasz ode mnie inny tytuł. Tytuł syna, którym to z przyjemnością Cię obdarzę, kiedy już poślubisz moją córkę, czego osobiście, podobnie jak i sama Marta, nie mogę się doczekać.
Życzę wam mnóstwo szczęścia, moi kochani i do zobaczenia za jakiś czas, gdy już przybędziemy na ceremonię waszych zaślubin.

Twój przyszły teść
Edmund Dantes,
Hrabia Monte Christo,
Lord de Wilmore,
Ksiądz Busoni,
Sindbad Żeglarz.
(Sam wybierz, które nazwisko wolisz)

P.S. Przesyłam też moc pocałunków oraz pozdrowień od Hayde. Ona również nie może się już doczekać chwili, w której to was ucałuje i pobłogosławi. Oby więc nastąpiło to szybko. Do zobaczenia, kochany Jeanie. Niechaj Bóg czuwa nad Tobą i Martą.

2 komentarze:

  1. Hrabia naprawdę polubił swego przyszłego zięcia, skoro życzy mu jak najlepiej i jest uszczęśliwiony faktem, że zostanie on mężem jego córki. Do tego Jean zyskał sobie jeszcze większą sympatię hrabiego, tym że nie ujawnił wszystkiego na jego temat w swoim artykule, starając się przedstawić go w jak najlepszym świetle, tak by nikt nie potępiał go za jego czyny, wyjaśniając motywację, jaka nim kierowała, kiedy postanowił zniszczyć życie ludzi, którzy zniszczyli jego życie, odbierając mu szczęście, które dopiero po latach do niego powróciło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hrabia pogodził się z tym, że jego córka dorosła i ma prawo do własnego życia. Dobrze, że polubił przyszłego zięcia. I jest na szczęście zadowolony z artykułu, który pominął najbardziej kontrowersyjne wątki z jego życiorysu :)
    Rozumiem, że ślub Kronikarza i Marty już niedługo i to będzie na pewno piękne, radosne dla wszystkich wydarzenie.

    OdpowiedzUsuń

Zakończenie

Epilog Gdy skończyłem już lekturę rękopisu, to uśmiechnąłem się do siebie bardzo zadowolony i zarazem naprawdę usatysfakcjonowany, gdyż dzię...